Za­pra­szamy na wy­wiad z Ta­de­uszem Kra­ską, Pre­ze­sem Sto­wa­rzy­sze­nia Bie­giem Ra­dom! or­ga­ni­za­tora 4.Półmaratonu Ra­dom­skiego Czerwca 76, udzie­lo­nego por­ta­lowi bie­go­wemu cza​sna​bie​ga​nie​.pl …
http://​cza​sna​bie​ga​nie​.pl/​i​m​p​r​e​z​y​,​e​l​-​d​o​r​a​d​o​-​w​-​r​a​d​o​m​i​u​-​t​y​l​k​o​-​d​l​a​-​p​o​l​s​k​i​c​h​-​b​i​e​g​a​c​z​y​,​a​r​t​y​k​u​l​,​695246​,​1​,​12642​.html

Pół­ma­ra­ton Ra­dom­skiego Czerwca ’76 stał się jed­nym z naj­le­piej płat­nych bie­gów – ale tylko dla Po­la­ków. Zwy­cięzca zza gra­nicy może li­czyć le­d­wie na 13 tego co pol­ski bie­gacz. – Tej stra­te­gii bę­dziemy się trzy­mać – mówi or­ga­ni­za­tor biegu Ta­de­usz Kra­ska.… Zo­bacz wię­cej…
Pół­ma­ra­ton Ra­dom­skiego Czerwca ’76 stał się jed­nym z naj­le­piej płat­nych bie­gów – ale tylko dla Po­la­ków. Zwy­cięzca zza gra­nicy może li­czyć le­d­wie na 13 tego co pol­ski bie­gacz. – Tej stra­te­gii bę­dziemy się trzy­mać – mówi or­ga­ni­za­tor biegu Ta­de­usz Kra­ska.
To­masz Łyż­wiń­ski: Po­mysł z moc­niej­szym pre­mio­wa­niem Po­la­ków w Pół­ma­ra­to­nie Ra­dom­skiego Czerwca ’76 wpro­wa­dził pan w ubie­głym roku. Eks­pe­ry­ment chyba się po­wiódł, skoro także w ostat­niej edy­cji biegu za­sto­so­wa­li­ście to roz­wią­za­nie?
Ta­de­usz Kra­ska: W ze­szłym roku było to wpro­wa­dzone w nieco mniej­szym wy­mia­rze, ale już wtedy przy­nio­sło wi­doczne efekty. Wśród pań, w pierw­szej „płat­nej” szó­stce były cztery Po­lki, Ukra­inka i Ke­nijka. U męż­czyzn ten me­cha­nizm wtedy jesz­cze do końca nie za­dzia­łał. W tym roku pod­nie­śli­śmy wy­so­kość na­gród w ka­te­go­rii „kra­jo­wej” o około 30 pro­cent, do 3 ty­sięcy zło­tych za zwy­cię­stwo. Jed­no­cze­śnie tro­chę zmniej­szy­li­śmy wy­so­kość na­gród w ka­te­go­rii „open” (1200 zł dla zwy­cięzcy-red.) oraz ogra­ni­czy­li­śmy w niej liczbę bie­ga­czy ob­ję­tych pre­miami. Przy czym jest moż­li­wość du­blo­wa­nia się na­gród, tzn. je­śli np. bieg wy­grywa Po­lak to zgar­nia on na­grody za­równo z ka­te­go­rii „open” jak i „kra­jo­wej”. W tym roku do startu w Ra­do­miu zgło­siło się kilka osób z kra­jo­wej bie­go­wej elity. Oczy­wi­ście nie byli to ci, któ­rzy szy­kują się np. do igrzysk olim­pij­skich, ale np. me­da­li­ści mi­strzostw Pol­ski – Bła­żej Brze­ziń­ski, To­masz Grycko, Ar­tur Kern, Anna Rost­kow­ska czy An­ge­lika Mach.
A co z za­wod­ni­kami z za­gra­nicy?
Ta­de­usz Kra­ska: Za­bra­kło tym ra­zem Ke­nij­czy­ków, ale ja z tego po­wodu spe­cjal­nie nie ubo­le­wam. Na nie­któ­rych bie­gach starty ob­co­kra­jow­ców przy­bie­rały nie­zwy­kłe wy­miary – mó­wiło się wręcz np. o… mi­strzo­stwach Ukra­iny itp. W ubie­głym roku mie­li­śmy przy­pa­dek, że Ke­nij­czyk zszedł z trasy. Nie po­do­łał tru­dom pół­ma­ra­tonu. Nie jest ta­jem­nicą, że za­wod­nicy z Afryki są u nas bar­dzo eks­plo­ato­wani. Zwy­kle jedna grupa star­tuje in­ten­syw­nie do czerwca, a po­tem jest zmie­niana przez na­stępną, która ry­wa­li­zuje do końca se­zonu. Ci lu­dzie są zwy­czaj­nie za­je­chani. To przy­kre je­śli za­wod­nik biega w so­botę Nocny Pół­ma­ra­ton we Wro­cła­wiu, a w nie­dzielę przy­jeż­dża na start do Ra­do­mia. W mar­co­wym Biegu Ka­zi­ków mie­li­śmy też taki przy­pa­dek, że bie­gacz star­to­wał gdzieś w Cze­chach, a po­tem pę­dził sa­mo­cho­dem, żeby u nas po­biec 10 km. Je­śli ktoś choć tro­chę zna się na bie­ga­niu, to musi mieć świa­do­mość, że przy ta­kiej fi­lo­zo­fii star­tów, dzia­łają ja­kieś „siły nie­czy­ste”. Uczciwe bie­ga­nie w ta­kim wy­padku ra­czej nie ma miej­sca.
Bez żalu zre­zy­gno­wa­li­ście z afry­kań­skich bie­ga­czy? Dla wielu or­ga­ni­za­to­rów, to istotny aspekt za­wo­dów, świad­czący o ich „ran­dze”…
Ta­de­usz Kra­ska: Sam bie­gam od wielu lat. Mam na kon­cie 110 ma­ra­to­nów i parę kul­to­wych bie­gów. Mam też tro­chę wpływu na to jak wy­gląda bie­ga­nie w Ra­do­miu. Cza­sami też ktoś słu­cha mo­jego zda­nia. A tu­taj, choć zmie­niały się wła­dze, to sta­no­wi­sko po­zo­sta­wało ta­kie samo. Nie było par­cia na bu­do­wa­nie „mię­dzy­na­ro­do­wej” rangi Pół­ma­ra­tonu Ra­dom­skiego Czerwca. Kie­dyś na­wet wprost pa­dło py­ta­nie: Kiedy wy­gra ja­kiś Po­lak? Wła­dze pa­trzą trzeźwo na or­ga­ni­za­cję tej im­prezy, a przez to mi jest lżej ją przy­go­to­wy­wać. Oczy­wi­ście za­wsze znajdą się osoby, które będą krę­cić no­sem, że na tra­sie nie ma Ke­nij­czy­ków, czy in­nych na­cji. Ja da­leki je­stem od ra­si­zmu, ale bez żalu pa­trzę na brak w biegu cu­dzo­ziem­ców.
Nie oba­wia się pan, że dość wy­so­kie na­grody mogą spra­wić, że pół­ma­ra­ton bę­dzie roz­gry­wany tak­tycz­nie przez bie­gowe ko­ali­cje?
Ta­de­usz Kra­ska: Na ra­zie na to się nie za­nosi. Wi­dać to w przy­padku zgło­szeń. Czo­łowi za­wod­nicy, że do­py­tują się o na­zwi­ska kon­ku­ren­tów. Ja je­dy­nie upew­niam się, czy zgła­sza­jący się bie­ga­cze elity chcą, aby ich na­zwi­ska zna­la­zły się na ofi­cjal­nej li­ście zgło­szeń, czy też chcą po­zo­stać w cie­niu. Nie wi­dzę w tym nic złego, że za­wod­nik chce wy­star­to­wać z za­sko­cze­nia.
Plotka głosi, że za­gra­niczne ekipy nie­ofi­cjal­nie kon­tak­to­wały się z pa­nem li­cząc, że może pod sto­łem uda się wy­ne­go­cjo­wać ja­kieś do­dat­kowe pre­mie…
Ta­de­usz Kra­ska: To prawda. Ta­jem­nicą po­li­szy­nela jest to, że cza­sami or­ga­ni­za­to­rzy go­dzą się na eks­tra pie­nią­dze dla za­gra­nicz­nych bie­ga­czy. Sam kie­dyś na przy­kład wy­pła­ca­łem zwroty kosz­tów po­dróży, czy po­kry­wa­łem koszty ho­teli. My­ślę, że taki te­le­fony ma na celu spraw­dze­nie głów­nie tych wła­śnie opcji. Jed­nak sam spo­sób pro­wa­dze­nia przeze mnie roz­mowy jed­no­znacz­nie da­wał do zro­zu­mie­nia, że żad­nych nad­zwy­czaj­nych ulg nie bę­dzie.
Czy wpro­wa­dze­nie ta­kiego sys­temu pre­mio­wa­nia może mieć wpływ na dal­szy roz­wój pół­ma­ra­tonu w Ra­do­miu?
Ta­de­usz Kra­ska: Nie są­dzę. Więk­szo­ści uczest­ni­ków jest to obo­jętne, a na­wet są za tym, by znieść wszel­kie na­grody w bie­gach ma­so­wych, z czym ja aku­rat się nie zga­dzam. Jako były bie­gacz wy­czy­nowy uwa­żam, że ry­wa­li­za­cja spor­towa na ta­kich im­pre­zach po­winna mieć miej­sce. Bie­ga­nie z czy­sto re­kre­acyj­nej po­staci można upra­wiać w le­sie, a na ta­kich za­wo­dach ele­ment spor­to­wej walki jest wska­zany. Dużo w tym wy­padku mówi też liczba zgła­sza­ją­cych się do biegu. W tym roku nie od­bie­gała ona od wcze­śniej­szych tren­dów – to zna­czy była nieco wyż­sza niż przed ro­kiem i wy­nio­sła pra­wie 1200 osób.
Dużo jest ta­kich im­prez, któ­rych or­ga­ni­za­to­rzy wy­znają pana fi­lo­zo­fię moc­nego pre­mio­wa­nia pol­skich bie­ga­czy?
Ta­de­usz Kra­ska: W Pol­sce jest ich kilka i to od paru lat. Na­to­miast za­gra­niczna ob­sada jest szcze­gól­nie mile wi­dziana na no­wych im­pre­zach po­ja­wia­ją­cych się w bie­go­wym ka­len­da­rzu. Na­wet w oko­li­cach Ra­do­mia or­ga­ni­za­to­rzy pre­mie­ro­wych bie­gów za­rze­kali się, że Ukra­ińcy czy inni cu­dzo­ziem­scy bie­ga­cze po­ja­wili się u nich, bez do­dat­ko­wej mo­ty­wa­cji fi­nan­so­wej, ale ja w to nie wie­rzę.
Uważa pan, że gdyby więk­sza liczba or­ga­ni­za­to­rów bie­gów po­szła pana śla­dem, to mo­gło by to pod­nieść po­ziom bie­gów dłu­gich w Pol­sce?
Ta­de­usz Kra­ska: My­ślę, że tak, ale sprawa jest o wiele bar­dziej zło­żona. Ja wy­wo­dzę się ze śro­do­wi­ska bie­go­wego i nie mam pro­ble­mów z wdra­ża­niem sys­temu od­po­wied­niego pre­mio­wa­nia Po­la­ków. Ina­czej z pew­no­ścią na to pa­trzą sze­fo­wie firm trud­niący się or­ga­ni­zo­wa­niem bie­gów. Oni za­wsze będą dbać o oprawę za­wo­dów, a więc także od­po­wied­nią ob­sadę mię­dzy­na­ro­dową. W tym wy­padku nie na­leży li­czyć na to, że spo­sób na­gra­dza­nia bie­ga­czy w Ra­do­miu zy­ska ich uzna­nie. Trudno jed­nak mieć o to pre­ten­sje…